|
Firma Google odsłoniła przed światem zapowiedź nowego narzędzia, mającego zrewolucjonizować dotychczasowy system sieciowej komunikacji. Google Wave, bo tak ochrzczony został nowy produkt, ma za zadanie zintegrować wszystkie formy porozumiewania się przez internet do jednej platformy. Ile to razy zastanawiamy się, mając do przekazania określoną wiadomość, czy wysłać znajomemu maila, czy po prostu wkleić ją bezpośrednio w komunikatorze. Tak samo na odwrót - sam nie raz zmuszony byłem do przeszukiwania zarówno archiwum wiadomości gg, jak i starych maili w poszukiwaniu pożądanej informacji. Wave ma to zmienić. Zrezygnowano ze sztywnego podziału na "skrzynkę odbiorczą", jak ma to miejsce w przypadku programów pocztowych oraz typowo "komunikatorowej" listy kontaktów. Wszystko to mają zastąpić wątki, określane jako Waves (fale).
Oto lista kilku kluczowych funkcji, jakie nowa usługa ma oferować: - układanie historii rozmów w "wątki" (fale)
- brak rozróżnienia na tradycyjną wymianę wiadomości i rozmowę w czasie rzeczywistym
- w każdym wątku może brać udział wiele osób
- rozmówcy widzą swoje wiadomości już na etapie wpisywania ich w okienku, co ma ułatwić i przyspieszyć komunikację - fajny bajer, ale co do rzekomego przyspieszenia komunikacji nie byłbym taki pewien
- istnieje możliwość standardowego cytowania wiadomości, tak jak ma to miejsce w tradycyjnych mailach
- można podejrzeć historię komunikacji, tzn. kolejność, w jakiej dodawano wypowiedzi
- udostępniono narzędzia ułatwiające zdalną pracę
Dzięki nowemu podejściu nie musimy się już dłużej zastanawiać czy dana osoba jest online, stojąc przed wyborem wysłania maila, lub krótkiej wiadomości na komunikator. Jednocześnie jedno wspólne archiwum wiadomości znacznie ułatwia ich wyszukiwanie i wydaje się być bardziej "trwałe" od historii wiadomości w komunikatorach, do archiwizowania którego wiele osób nie przywiązuje żadnej wagi. Jakby tego było mało Google Wave ma być, podobnie jak Android lub Chrome, projektem open source. Firma za priorytet stawia sobie zachęcenie developerów z całego świata do tworzenia rozmaitych rozszerzeń umożliwiających m.in. wspólne przeglądanie map (oczywiście googlowych), czy granie online. Wydaje się, że kluczowa dla wielu osób byłaby obsługa wtyczek, pozwalająca swobodnie "przesiąść" się ze swojego komunikatora w taki sposób, by nie utracić kontaktu ze znajomymi. Na docelowej platformie ludzie mają po prostu spędzać swój wolny czas przed komputerem. Google wykonuje kolejny i trzeba przyznać, bardzo zdecydowany krok do zebrania jeszcze większej ilości informacji o swoich użytkownikach. Już teraz ich baza wiedzy o nich jest ogromna i aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy większość ludzi zacznie utożsamiać internet z Google Wave. Tym niemniej, zapowiada się świetny produkt, dostępny zgodnie z polityką Google całkowicie za darmo. Specjaliści z Mountain View z pewnością nie żałują na niego grubych pieniędzy, wiedząc jednak, że inwestycja ta zwróci się z olbrzymią nawiązką. Na pewno ze sporym zainteresowaniem, ale też odrobiną niepokoju będę obserwował rozwój nowej usługi, której premiera ma nastąpić "jeszcze w tym roku". Zapraszam do obejrzenia oficjalnej prezentacji Google Wave, gdyż oferowanych funkcji ma być znacznie więcej. Tags: google | google wave | inwigilacja | nowinki
 |